Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shana. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 grudnia 2010

Zima

Dzisiaj koło południa była względna temperatura ( minusowa oczywiście ) i odważyliśmy się wyjść na podwórko :) Jurek był wniebowzięty rzuty śnieżkami doprowadzały go do ataków śmiechu i piszczenia. A jak wyciągnęliśmy wiekowe sanki Taty to zachwytom nie było końca :)


Jurek z Tatą



Shana - następna osoba zachwycona śniegiem i zimą :)




Jurek z Mamą


Maksiu siedział sobie w wózku opatuchany - niezbyt to fotogeniczne ,ale za rok będzie na pewno na fotkach :) I tak sobie dzisiaj trochę poszaleliśmy :) W sumie to nie wszytko ,ale reszta jutro :)
Dzieciaczki padły dzisiaj bardzo szybko. Krótko po 19 już spali :)



piątek, 15 października 2010

Dekoracja na stół

Przedstawiam jeszcze jedną - jak na razie ostatnią dekorację. Stoi sobie ładnie u nas na stole :)
I od czasu do czasu musi być broniona przed ciekawskimi łapkami Jurka i wszędobylskim nosem Shany :) Pozostałe dekoracje nie mają tego problemu bo są ustawione poza zasięgiem rażenia ;)
Ludzik jest dodatkiem zrobiony dla uciechy dziecka - tylko pozował do zdjęcia. Dwie kule przy świeczce to pestki od awokado.


















czwartek, 7 października 2010

Widoczki

Poranne spacery z Shaną, niestety trochę zostały ostatnio zaniechane. Chyba czas do nich powrócić ,może jeszcze trafię na takie widoczki :)









czwartek, 23 września 2010

I po wakacjach

W niedzielę wróciliśmy z naszej wyprawy dwutygodniowej. Arla dziękuję za doping - wzięłam się i oto relacja :) Chociaż nie powiem ciężko jest się zmotywować po takim relaksie.
Wyjechaliśmy 4 września rozpoczynając urlop od wystawy klubowej nowofundlandów. Spotkanie zostało zorganizowane w przepięknej miejscowości Borki. Shana niestety nic nie zdobyła,ale miała okazję spotkać się z rodziną :) były jej dwie siostry :) Okolice rewelacyjne , widoki przepiękne - wszystko to nad Zalewem Sulejowskim. Tam byliśmy do 11 września. Pogoda trochę nie dopisała, ale jak tylko nie padało to robiliśmy wycieczki :)


Maksiu zdjęcia ma monotematyczne bo albo w wózku albo w foteliku samochodowym. Więc uraczę tylko jednym jego zdjęciem :)





Mały Jurek nad wielkim zalewem :) i zachwyt bo płynie motorówka





Woda , dzika plaża i Shana :)





Udany team :) - tata wprowadza syna w tajemną sztukę wędkowania



I nasza super przejażdżka wozem ( nie bryczką a wozem lekko rozklekotanym :) Atrakcja wielka nie tylko dla Jurka ale i dla nas.Maks też z nami jechał i na początku był lekko zdumiony podskokami :) Na koniec pan Stefan posadził Jurka na Misi. Z jednej strony przerażenie a z drugiej podekscytowanie. Jurek jak zsiadł z konia to z tych wielkich emocji nie wiedział co ze sobą robić - biegał, cieszył się ,wycałował wnuczkę gospodarzy (2-letnią Kasię). Ogólne szaleństwo. Jest bardzo odważny i lubi nowości. Na początku przejażdżki siedział z nami na wozie a później pan Stefan wziął go na kozioł i Jurek został tam do końca tak mu się podobało. Gospodarz stwierdził że ma ciągoty do furmanki :)




Następny punkt trasy to Przełazy w lubuskim. Super miejscowość na wypoczynek z dala od zgiełku - dookoła lasy i woda. Byliśmy tam dwa lata temu przed narodzinami Jurka. Więc jechaliśmy już w pewne miejsce i nocleg. Pogoda była lepsza więc korzystaliśmy z uroków i owoców leśnych. Grzybów było co niemiara, jeszcze nigdy w życiu tyle nie widziałam. Oczywiście daliśmy się ponieść szaleństwu i narobiliśmy 30 małych octowych słoiczków. Trochę zasuszyliśmy. I tak jeszcze na odjezdne zebraliśmy "trochę" dwa worki . Jeden dla teściowej a drugi dla nas na zamrożenie :) Jurek został rasowym grzybiarzem wie jak wyglądają podgrzybki, tudzież prawdziwki i tylko takie zbierał. W pierwszy dzień pokazałam mu jakie ma szukać i po jednodniowej przerwie (padał deszcz) sam od razu wskazał na trującego że jest "fe" a obok sięgnął z dumą po prawdziwka, powąchał i wrzucił do torby :)



Tutaj na "molo" przed domem gdzie mieszkaliśmy






W lesie opatuchany Jurek



Shana też szukała grzybów a jakże




Jurek nawiązywał znajomości ze sławami :)




i bardzo się spoufalał :)



Wakacje były bardzo udane i szkoda że się skończyły. Jeszcze pokażę zdjęcia okoliczności przyrody autorstwa męża ,ale to w następnym poście.


Paszczata dziękuję za zaproszenie do zabawy, niedługo nadrobię tę zaległość :)


wtorek, 27 lipca 2010

Roczek

Nasza gwiazda Shana obchodziła wczoraj swoje pierwsze urodziny :D
Dorasta nam dziewczynka, chociaż jeszcze przez najbliższy rok będzie określana mianem - szczeniaczka ;)
Wygląd jej mówi co innego ,no ale wieku nie oszukasz :)
Życzymy Ci samych radosnych i zdrowych chwil :)











Jak widać na zdjęciach miewa nostalgiczne chwile, ale czasami jak wystartuje to chowaj się kto może. Pociesznie wtedy wygląda ,ale lepiej nie stać na jej orbicie biegu bo z hamowaniem problem ;)
Jutro robimy Shanie prezent i jedziemy do jej mamy. Ciekawe czy pamięta swój pierwszy dom.




niedziela, 11 lipca 2010

Spacery

Spacery z Shaną są przyjemnością samą w sobie a dodatkowe widoczki dopełniają chwili relaksu.
Słońce chylące się ku zachodowi nadaje specyficzne światło. Świetnie wygląda połyskujące w zbożu. Wieczór szczególnie w te upały jest bardzo przyjemny.













Zachowanie Shany jest coraz lepsze.Jeszcze nie tak dawno byłam załamana jej niesfornością. Jednak konsekwencja i trening dają efekty.Przed nami jeszcze długie szkolenie ,ale efekty już są zauważalne.Przede wszystkim nie zaczepia cały czas Jurka.Reaguje na polecenia w domu , na podwórku . Trenujemy na zewnątrz. Na spacerach idzie grzecznie, nie rzuca się na inne psy. Gdy wychodzi na balkon nie ujada na przechodzących ludzi.Załatwia się poza mieszkaniem. Jeszcze trochę i będzie idealnym psem :D
Niedługo bo 26 lipca będzie obchodzić pierwsze urodziny. Więc tak po prawdzie jest już dobrze wychowanym szczeniaczkiem :)



wtorek, 22 grudnia 2009

Śnieżne spacery


Mały przerywnik w przygotowaniach świątecznych :) Mroźny i śnieżny spacerek. Było - 12 ale co tam hartujemy się i na chwilę wyskoczyliśmy do lasu. Shana oczywiście w swoim żywiole ,szalała po śniegu. Jurek opatulony z wielkimi rękawicami (jak widać na zdjęciu) też był zadowolony i zafascynowany chodził po skrzypiącym śniegu.









piątek, 20 listopada 2009

Shana


Nie tak dawno Shana wyglądała tak "mała" kuleczka. Jurek jak chodził na czworakach to byli jednego wzrostu. Jest śliczna z cudnym pędzelkiem na czubku ogonka








Poniżej aktualne zdjęcia jest już większa i jeszcze trochę to przerośnie Jurka



Powoli uczy się manier, bo jak wiadomo szczeniaczki lubią podgryzać ;)
A niufki są specyficzne, inteligentne i leniwe, chyba że mają coś zrobić za nagrodę.
To cwaniara wszystko rozumie i wykonuje :)


czwartek, 19 listopada 2009

Powrót

Dawno mnie nie było.Dosłownie nie miałam czasu na nic. Ale wreszcie uporałam się z pracą i z bałaganem w domu ( no nie do końca ,ale już jest odgruzowany przynajmniej).
Sporo się zmieniło :)
Po pierwsze i najważniejsze jesteśmy ponownie
w ciąży
(właśnie maleństwo raczy ,mnie kopniaczkami :)
Poniżej zdjęcie testu wykonane 9 sierpnia.
Pierwsza oficjalna wizyta ,potwierdzająca na 1000% dzidziusia była 2 września i był to 7/8 tydzień.





Wszytko jest w porządku. Początek trochę był męczący ( mdłości ,wymioty i jadłowstręt) ale teraz jest już ok.
Jestem w 18 tygodniu ciąży, a maleństwo daje znać kopniaczkami od 16 tygodnia.
I są bardzo odczuwalne, jest bardzo ruchliwym dzieckiem.

Druga nowość w naszej rodzinie to od połowy września mamy w domu nowofundlanda ,
suczkę o imieniu Shana.
Jest już 4 miesięcznym szczeniakiem, nie powiem że małym szczeniaczkiem wręcz przeciwnie
niezły z niej misio ;)
Zdjęcia wkleję jutro.
Jurek na początku z respektem podchodził do nowego domownika, były momenty zazdrości.
A teraz wygląda to tak że Shana leży sobie spokojnie , a Jureczek podchodzi do niej i co robi ??
Zaczepia a to trąci nóżką albo rączką ,a jak Shana wstaje i chce się bawić to jest pisk - bo Jurek już nie chce :)

Trzecia nowość jest związana z zakupem motocykla, ale nie byle jakiego - tylko Harleya Davidsona :)

Jurek chodzi do żłobka od września i bardzo mu się podoba, zaaklimatyzował się bardzo szybko.
Bawi się z dziećmi , czaruje opiekunki. Już od jakiegoś czasu nie pytam się czy zjadł wszystko na obiadek , bo niezmiennie odpowiedź jest - oczywiście , największą porcję :)
Mały głodomorek, chyba szykuje się żeby wystrzelić w górę.
Pod koniec października Jurek zaczął chodzić, doskonali technikę przy każdej okazji. I widać że jest bardzo dumny z tego.
Jakiś czas temu nauczyliśmy schodzić go z naszego łóżka (jest dosyć wysokie) jest z tego tak dumny że do dzisiaj sobie bije brawo (i przy okazji nam każe :)
Zaczyna się etap papugowania gestów (oj trzeba się pilnować), jest to rozczulające jak powtarza różne minki.
Na dzisiaj wystarczy wiadomości.
I tak są podane w wielkim skrócie , na pewno jeszcze będę rozwijać poszczególne wieści, okraszając je zdjęciami :)




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...