No i nie wiem jak rozpocząć , bo miał być post od początku do końca przyjemny. Ale niespecjalnie taki nastrój ukształtował się wieczorem... Chłopakom palma odbiła i przed kolacją już szaleli , w czasie kolacji i po położeniu się do łóżek. Moja przepona popracowała ostro i nerwy grały na ostatnich strunach.
Ach te dzieci bez nich za cicho z nimi za głośno.
Ok trochę ponarzekałam , trochę zeszło ciśnienie. Można wrócić do przyjemniejszych tematów.
Piękne słońce świeciło dzień po zaćmieniu księżyca, wręcz było zbyt nachalnie ostre. Zrobiłam telefonem zdjęcie alejki w parku i idące dzieci do szkoły.Przyjemne ,aż nazbyt rześkie powietrze . I piękną złotą jesień mamy ,weekend zapowiada się ciepły i słoneczny - po prostu rewelacja .
Zakupiłam jedną doniczkę wrzosu, kilka ozdobnych dyń i tak czeką na zrobienie kompozycji, może w ten weekend.
I wreszcie wczoraj opanowałam zapędy przesiedzenia wieczorem przed komputerem i fruwania po stronach. Efektem tego jest kartka z próbami rysowniczymi ,takie małe wprawki a cieszą.Tak nawiasem mówiąc ,liternictwo jest pasjonujące.
























