Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 stycznia 2016

Kanapkowe szaleństwo

Gdy nie ma w domu dzieci - to jesteśmy niegrzeczni.. Tekst piosenki pasuje do ostatniego piątkowego wieczoru, gdy nasze pociechy wybrały się na nockę zuchów. A że rodzicom romantyczny wieczór się należał, to też taki przygotowaliśmy. Kanapkowe szaleństwo polegało na połączeniu ze sobą - awokado z łososiem i kawioru z granatem. Rewelacyjne połączenie -polecam :)





czwartek, 12 listopada 2015

Kulinarnie i świątecznie

Tak po prawdzie post miał pojawić się wczoraj. Ale czułam się fatalnie, czai się choroba w gardle ..Walczę wszelkimi dostępnymi środkami. Tym bardziej , że w sobotę jadę na warsztaty z kartkowania :)
Ostatnie dni są i kulinarne i chorobowe..
We wtorek jeszcze upiekliśmy rogale takie niby świętomarcińskie. Na początku to chciałam zrobić takie tradycyjne, ale opis wykonywania ciasta trochę mnie zniechęcił (kilkakrotne wałkowanie i chłodzenie) Znalazłam inny przepis na ciasto krucho - drożdżowe  tutaj. Jedynie farsz zmieniliśmy na makowy. Ale tutaj nie będę ukrywać też poszłam na łatwiznę i kupiłam gotową masę makową. Chłopcy też pomagali i formowali rogaliki :) U nas wyszły małe takie na 3 gryzy.




Przepis:
  • 250 g masła, w temperaturze pokojowej
  • 3 szklanki mąki pszennej
  • 60 g drożdży świeżych lub 30 g drożdży suchych
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 1/4 litra kwaśnej gęstej śmietany 18%
  • 8 g cukru wanilinowego
Nadzienie:
  • masa makowa
Z 1/3 szklanki śmietany, świeżych drożdży (drożdże suche wystarczy wymieszać z mąką) i cukru zrobić rozczyn, pozostawić w cieple do wyrośnięcia. Masło posiekać z mąką i cukrem waniliowym, ciasto powinno przypominać kruszonkę. Dodać wyrośnięty rozczyn, resztę śmietany, zagnieść ciasto. Pozostawić w lodówce na całą noc, dokładnie przykryte folią spożywczą. Ja wyrobiłam ciasto rano , a wieczorem robiliśmy rogaliki.
Kolejnego dnia ciasto wyjąć, ponownie wyrobić. Rozwałkować na grubość około 4 mm, wycinać rogaliki: przy pomocy naprawdę dużego talerza wyciąć z ciasta koło, podzielić je na 8 części, jak pizzę, na każdym trójkącie kłaść łyżeczkę marmolady, zwijać w kierunku wierzchołka trójkąta, formułując rogalika. Układać je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Przykryć ręczniczkiem kuchennym, odstawić na 30 minut do ponownego wyrośnięcia (lub dłużej - powinny podwoić objętość). 
Piec w temperaturze 190ºC przez 15 - 20 minut, do rumianego koloru. Wyjąć, polukrować.
Lukier:
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 2 - 3 łyżki gorącej wody
Cukier puder utrzeć z wodą do gładkości. 

Polecam :)

We wtorek zamiast gęsiny zrobiłam ,hamburgery. Wiem mało patriotyczne,ale już dawno chciałam od podstaw zrobić je samodzielnie . Czyli upiec bułeczki - z tego przepisu


Przepis :
680 g mąki pszennej (typ 480)
200 ml mleka
ok. 200 ml wody
2 łyżeczki cukru
7 g drożdży suchych lub 14 g świeżych
2 łyżki masła (rozpuścić w rondelku)
1 łyżeczka soli
plus:
jajko do posmarowania
sezam - ja nie użyłam

Do wyrobienia ciasta użyłam maszyny do pieczenia chleba . Czyli najpierw wlałam wszystkie mokre składniki a na końcu wrzuciłam suche .
Ciasto po wyrobieniu wyłożyłam do większej miski przykryłam folią spożywczą i ręcznikiem i odłożyłam na godzinę . Po tym czasie ciasto trzeba jeszcze raz wyrobić i rozdzielić na 12 części , następnie formować bułki. Ponownie odstawić na ok.40 minut do podrośnięcia. Po tym czasie bułki lekko spłaszczyć , posmarować jajkiem i piec 15 minut w temp. 200 stopni.


Oczywiście mięso też przygotowałam sama ,doprawiając odpowiednio i smażąc.




Dodatki do burgerów każdy dobierał sobie sam :)





Niestety nie pokażę zdjęcia hamburgera w całości , pomimo że robiłam zdjęcie ..ale okazało się nieostre i w ogóle.. Następnym razem ;)

Z racji ogólnego złego samopoczucia rodziny.. wczorajszy świąteczny dzień spędziliśmy w domu na ogólnym byczeniu się . Ja wyleżałam się , wciągnęłam się w czytanie "Władcy Pierścieni" , a muszę przyznać że trudno mi było - obrazy z filmu bardzo przeszkadzają ..
Chłopcy potworzyli, naoglądali się bajek, pograli z Tatą i tak luzacko minął dzień.

poniedziałek, 2 marca 2015

Faszerowana papryka

Tydzień rozpoczniemy od przepisu na dobry obiad :)
To danie jest o tyle świetne , że oprócz bazy - czyli mięsa mielonego i papryki można je komponować jak się chce. Oprócz wymienionych składników wymieszałam podsmażone (doprawione) mięso mielone z kaszą jaglaną (ugotowaną) , podsmażonym porem i pieczarkami, dodałam sporo natki pietruszki. Doprawiłam ulubionymi przyprawami , nafaszerowałam paprykę posypałam startym serem .Całość lekko podlałam wodą i na około 40 minut wstawiłam do piekarnika ,nagrzanego do 200 stopni. Co jakiś czas sprawdzając stan papryki. I obiad gotowy :)




Miłego , smacznego  tygodnia :)

środa, 11 lutego 2015

Pesto i wyróżnienie


Szybki i ulubiony obiad to pesto . Kiedyś kupowałam ten specjał ,ale jak dotarło do mnie jak proste i szybkie jest wykonanie to już nie kupuje. Bez porównania o niebo lepsze jest własne pesto. 
Zazwyczaj robiłam z bazylii tak jak klasycznie powinno to wyglądać. Ale bywało że mieszałam pesto z natką pietruszki i też wychodziło dobre. A ostatnio zakochałam się w smaku pesto z roszponki. Jak dla mnie rewelacja.





Przepis
Nie podam dokładnych miarek bo robię to na oko ,najlepiej samemu kombinować i dostrajać do swoich kubków smakowych.

Szykuję garść orzechów - włoskich lub ziemnych , następnie trzeba je zmiksować blenderem.
Do orzechów dodaję ząbek czosnku ,garść bazylii lub roszponki (można zrobić z samej natki pietruszki , można ze szpinaku - jeszcze nie próbowałam)
Dolać oleju , trochę soli i ząbek czosnku . Wszystko zmiksować na gładką masę . I to wszystko.

My pesto jemy z makaronem - często dodaję oliwki, tuńczyka z puszki .
Z dodatkami oczywiście też można kombinować. 

Czas gotowania się wody na makaron i później gotowanie makaronu , równoważy się z przygotowaniem pesto.

Smacznego :)





Na koniec pochwalę się wyróżnieniem które otrzymałam od załogi inspirującego CRAFTfunu  - w wyzwaniu #34





Niezmiernie mnie to ucieszyło :))) 


środa, 4 lutego 2015

Brownies

Dzisiaj chciałabym zrobić Wam smaka na brownies , nasz ulubiony domowy szybki wypiek. Przepis znaleziony na tej stronie - lekko zmodyfikowany.
Przyznam się że zdjęcie czekało na publikację od wakacji..stąd ten składnik porzeczkowy. Ale nic nie stoi na przeszkodzie aby użyć innych owoców, co też w przepisie zaznaczam .





Składniki:

40 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
20 g kakao
140 g czekolady (ja używam mlecznej), połamanej na kawałki
3 jajka
200 g cukru 
100 g majonezu
porzeczki czerwone- garść i pianki marshmallows - garść (mogą być też maliny,gruszki  lub bez owoców, ciasto też jest pyszne)

Wykonanie :

Mąkę, kakao, proszek do pieczenia - przesiać.

Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej.

W misce lekko i krótko ubić jajka z cukrem. Wmiksować roztopioną ciepłą czekoladę. Dodać przesiane składniki, majonez i zmiksować. 

Ja używam tortownicy i wykładam papierem do pieczenia. Wyłożyć masę czekoladową, wyrównać. Na wierzch ułożyć porzeczki i pocięte pianki.

Piec  w temperaturze 160ºC przez 30 - 35 minut, aż włożony patyczek będzie lekko oblepiony ciastem. Nie można piec zbyt długo, by ciasto nie było zbyt suche. Ciasto może lekko urosnąć podczas pieczenia, ale po wyjęciu na pewno opadnie.

Czasami też dodaję czekoladę z orzechami , tak po prawdzie z dodatkami można eksperymentować.



Smacznego :)



środa, 28 stycznia 2015

Pasztet z soczewicy


Dawno nic nie było u mnie z kulinarnych dokonań. Nadrabiam zaległości i dzisiaj zaproponuję do zrobienia pasztet z soczewicy i kaszy jaglanej. Od jakiegoś czasu staram się wprowadzać do naszej kuchni zdrowe przysmaki. Przepis znalazłam w internecie i lekko go zmodyfikowałam.




Składniki na jedną foremkę

1 szklanka czerwonej soczewicy
1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej
3 jajka 
1 średnia marchewka
1 cukinia
8 pieczarek
4-6 suszonych pomidory z zalewy (opcjonalnie)
por 1/3 dużego lub połowa małego (zielono biała część)
1 duży ząbek czosnku
6 orzechów włoskich
1/3 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki papryki słodkiej
1/2 łyżeczki curry
1 płaska łyżeczka  majeranku
1/3 łyżeczki suszonego koperku
2 łyżki stołowe sosu sojowego

Przygotowanie:
Ugotować kaszę jaglaną w lekko posolonej wodzie. Soczewicę gotujemy w niewielkiej ilości wody ok. 30 min lub do momentu, kiedy nieco się rozpadnie, warzywa trzemy na grubej lub średniej tarce. Pieczarki, por drobno siekamy i dusimy na patelni z oliwą z dodatkiem sosu sojowego.
Po przestygnięciu łączymy warzywa z soczewicą, dodajemy roztrzepane jajka  oraz przyprawy (ostrożnie z solą, ponieważ soczewica lubi ją wchłonąć
i łatwo jest wszystko później przesolić)
Dokładnie mieszamy wszystkie składniki, dodajemy ugotowaną kaszę jaglaną, utarty drobno lub wyciśnięty ząbek czosnku, pokrojone orzechy włoskie i suszone pomidory z zalewy.
Smarujemy masłem lub olejem foremkę i wykładamy pergaminem. Dodajemy gotową masę i pasztet wstawiamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy w temp. 180 stopni ok. 35- 40 min.

Pasztet w smaku wyszedł bardzo dobry ,ale gdy będę robić go kolejny raz to zmielę wszystkie składniki przed wyłożeniem do foremki. Niestety lekko się kruszył i ciężko się go jadło na kanapce.

Zdjęcie przedstawia pasztet przed upieczeniem.



Polecam i życzę smacznego :)


czwartek, 20 listopada 2014

Czego nowego się nauczyłam ?

Dzisiaj Ula dała nie lada wyzwanie - napisać czego nauczyłam się w poprzednim miesiącu.
No nie powiem trochę nad tym myślałam i nic mi nie przychodziło konkretnego do głowy.
Bo pisać , że ponownie przekonałam się /nauczyłam ,aby planować z lekka  cały tydzień , wtedy będzie łatwiej - to już trochę nudne. Tym bardziej , że ponownie nie za bardzo wyszło. Ale gdzieś wyczytałam , że wyrobienie w sobie nawyku nie  trwa 21 dni - jak większość trenerów motywacji twierdzi. Tylko jest to wydłużony czas 61 dni a nawet do roku czasu. Wszystko zależy co  chcemy chcemy w sobie zmienić . 

Może nie że nauczyłam się, a może to nauczenie się  -  wprowadziliśmy w domu zasadę sprzątania w piątek . Po obiedzie ,każdy zabiera się za sprzątanie  części mieszkania. I do kawy , zasiadamy już w posprzątanym domu. Taka pełna mobilizacja , jest dla mnie motywacją , chociaż w piątek po południu marzy się już o odpoczynku.Ale tym sposobem nie marnujemy czasu w weekend na wielogodzinne sprzątanie. 

A tak pisząc i przeglądając zdjęcia jednak znalazło się :) Nauczyłam się piec nowe ciasto - leśny mech. Polecam , naprawdę pyszne . 










Nowości naukowe można podejrzeć tutaj 



Edit. Przepis na ciasto dostałam od koleżanki :)

Składniki:

opakowanie szpinaku rozdrobnionego
1 szklanka cukru
3 jajka
1 szklanka oleju
2 szklanki mąki pszennej
3 łyżeczki proszku do pieczenia

Masa śmietanowa:
500 ml śmietanki kremówki
cukier puder - do smaku
można dodać 2 opakowania śmietan fix (ja nie dodałam)

2 owoce granatu


Wykonanie:
Szpinak rozmroziłam i odcisnęłam rękoma, można na sitku ale wtedy jak dla mnie ciasto wychodzi za suche. Jajka zmiksowałam z cukrem. Nie przerywając miksowania cienkim strumieniem wlałam olej, potem przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia. 
Następnie  do ciasta włożyłam odciśnięty szpinak i delikatnie zmiksowałam na wolnych obrotach do połączenia z ciastem - nie za długo. 
Ciasto wylałam do tortownicy o średnicy 28 cm wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiłam do piekarnika nagrzanego na 180 stopni. Na około 50 minut. Pieczemy do tak zwanego suchego patyczka.
Ostudzone ciasto wyłożyłam z tortownicy i delikatnie odcięłam wierzch ciasta, który pokruszyłam na talerzyku.
Następnie ubiłam kremówkę do której dodałam trochę cukru pudru. Śmietanę wyłożyłam na blat ciasta, wyłożyłam owoce z 1 granatu i przykryłam pokruszonym ciastem. Na który wyłożyłam owoce z drugiego granatu, lekko dociskając do powierzchni. Ciasto ja schowałam na całą noc do lodówki, ale wystarczy na kilka godzin.

Smacznego :)



poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Jurek :)

Wróciliśmy z wakacji z lekkim poślizgiem. O wyjeździe w kolejnym wpisie . Dzisiaj święto naszego synka :) Jurek jest już sześciolatkiem - dorasta nam pierworodny :)
Impreza uszykowana na szybko po przyjeździe. Jubilat pomyślał o dekoracji dla każdego gościa uszykował własnoręcznie wykonaną serwetkę pod talerzyk :)






Tort , którego podstawą było ciasto brownie , na spód nałożone delicje, galaretka i krem ze śmietany i serka mascarpone. Tort jest dwuimienny , z racji że 14 sierpnia Maksymilian obchodził imieniny.





Poniżej nasz zaangażowany sześciolatek :)



środa, 4 czerwca 2014

Nowości żywieniowe i dekoracja stołu

Dzisiaj trochę o tym jakie nowości żywieniowe pojawiły się w moim życiu.
Kubki smakowe i węch mam mocno wyostrzony na diecie. Zjedzenie plastra pomidora było szczytem kulinarnych doznań , powoli wprowadzam nowości. Wcześniej i pomiędzy nowościami były sucharki, chleb z masłem (cieniutko). W szpitalu , w czwartek, zaserwowali kaszę mannę na obiad...nie lubię blee - no to poprosiłam o sucharki...W piątek już w domu ugotowałam kompot jabłkowy.W sobotę zjadłam młode ziemniaki i marchewkę - pychota. W poniedziałek wprowadziłam chudy twaróg. A wczoraj upiekłam biszkopciki. Oczywiście wszystko w małych porcjach.
Plusem całej sytuacji jest to,że zleciałam z wagi 6 kg i to chcę utrzymać :)

I tak w temacie kulinarnym , pokażę zaległości. Zadaniem było udekorować stół pod szwedzki bufet, w klimatach lekko francuskich . Całość była w pomieszczeniach muzeum, dlatego też pewne ograniczenia się wkradły. Na przykład absolutnie nie można było użyć świec.  W roli głównej bluszcz , pomiędzy liście ułożone kwiaty chryzantemy gałązkowej . Z materiału nieżywego wycięłam dziurkaczem żółte kwiatki i ułożyłam wzdłuż linii bluszczu - ten prosty zabieg nadał większej przestrzenności kompozycji. Dodatkowo zostały ułożone serwetki w kolorach flagi francuskiej oraz w wazoniku małe flagi polskie i francuskie.Nie mam niestety zdjęcia gdy stały już patery z jedzeniem . Z resztą zdjęcia robione na szybko telefonem.











Miłego dnia :)

czwartek, 24 kwietnia 2014

Maksymilian :)




Wczoraj imieniny Jurka , a dzisiaj urodziny Maksymiliana .  Nasz dziubasek ma 4 latka :)  Miał urodzić się wcześniej ,ale nie spieszyło mu się , pomimo wywoływań .. I tak mu zostało , można powiedzieć na wszystko ma czas :)  Jest dzielnym ponad metrowym człowieczkiem . Chudziutki ,ale siłacz, uścisk ma mocny - nawet bardzo. Oczywiście już posiada własne zdanie i potrafi je wykrzyczeć . Ma lekką wadę wymowy, ale się tym w ogóle nie przejmuje i nawet jak go nie rozumiemy to powtarza i jest zdegustowany , że jak można nie wiedzieć o co mu chodzi ..
Potrafi bawić się pierdółkami , przekładać drobiazgi z miejsca na miejsce. Jeszcze zdarza mu się przyjść do naszego łóżka nad ranem. Miłe to , szczególnie jak przytula się i zarzuca rączki wokół szyi, aby za chwilę rozkopywać się na maxa ;)



Zrobiliśmy im wspólną imprezkę w święta . Radość była wielka , tym bardziej , że byli  kuzyni :)






Upiekłam torcik urodzinowy wg tego przepisu 

Przepis na biszkopt:
  • 6 jajek
  • niepełna szklanka drobnego cukru do wypieków
  • 3/4 szklanki + 2 łyżki mąki pszennej
  • 1/4 szklanki + 1 łyżka mąki ziemniaczanej
Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier, dalej ubijając. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki wymieszać, przesiać i delikatnie wmieszać do ciasta (na bardzo wolnych obrotach miksera lub lepiej szpatułką).
Tortownicę o średnicy 23-24 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Boków formy niczym nie smarować, papierem wyłożyć tylko dno. Do formy wyłożyć ciasto. Piec w temperaturze 160 - 170ºC około 40 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka).
Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je (w formie) na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Całkowicie wystudzić. Wyjąć z formy. Odkroić chrupką górę, pokruszyć i odłożyć do dekoracji tortu. Biszkopt przekroić na 3 blaty.   Ja przekroiłam tylko na 2 blaty, nie wyrósł mega wysoki.
Uwaga: boki biszkoptu oddzielać nożykiem od formy dopiero jak biszkopt będzie  wystudzony.
Masa z batoników Milky Way:
  • 700 ml śmietany kremówki  500ml kremówki ,mogłam krem usztywnić 3 łyżeczkami żelatyny. Żelatynę wtedy rozpuścić w 1/4 szklanki wrzącej wody, przestudzić i wmieszać ją na samym końcu, po ubiciu kremu z Milky Way (na drugi dzień) - na przyszłość zrobię z żelatyną
  • 6 batoników Milky Way (każdy o wadze 22 g)
Śmietanę kremówkę przelać do garnuszka z grubym dnem. Do niej wrzucić połamane na mniejsze kawałki batoniki. Podgrzewać na niskiej mocy palnika, mieszając od czasu do czasu, aż batoniki się rozpuszczą. Nie dopuścić do wrzenia. Nie martwcie się, jeśli batoniki się nie rozpuszczą do końca - wystarczy wziąć większe sitko i przecedzić przez nie kremówkę, pozostałości batoników przetrzeć.
Masę ostudzić, przykryć folią i włożyć do lodówki. Kolejnego dnia ubić (mikserem z przystawką do ubijania białek). Ważne, by nie ubijać zbyt długo, bo masa może się zwarzyć. Powinien powstać gęsty krem.
Ponadto do tortu będą potrzebne:
  • 2 małe puszki brzoskwiń (każda 410 g) jedna duża puszka
  • 250 ml śmietany kremówki (36%)
  • 200 g serka mascarpone
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżki likieru cytrynowego lub brzoskwiniowego (w wersji dla dorosłych można dodać więcej)
  • Nie zrobiłam drugiego kremu , tego pierwszego wyszło tyle że spokojnie wystarczyło na cały tort
Brzoskwinie z puszki odsączyć, syrop zachować.
Brzoskwinie z jednej puszki osuszyć, pokroić w kostkę, wymieszać z kremem z Milky Way. Drugą puszkę brzoskwiń pokroić w półksiężyce, pozostawić do dekoracji tortu.
Śmietanę kremówkę ubić z cukrem pudrem. Dodać serek mascarpone i dobrze wymieszać (nie miksować) do gładkości. Będzie to masa na udekorowanie wierzchu i boków tortu. Najlepiej etap ten zostawić na koniec, jak przełożony tort będzie się chłodził w lodówce.
Przygotować poncz (powinno być go w sumie 1,5 szklanki). 1 szklankę pozostawionego syropu z brzoskwiń wymieszać z 1/3 szklanki wody i dopełnić likierem, by było w sumie 1,5 szklanki ponczu.
Wykonanie tortu
Jeden z przygotowanych blatów tortu położyć na paterze. Nasączyć 1/2 szklanki ponczu. Wyłożyć połowę masy z Milky Way, następnie na górę położyć kolejny blat tortu, nasączyć 1/2 szklanki ponczu. Wyłożyć pozostałą część masy, przykryć ostatnim blatem biszkoptu i naponczować resztą syropu.
Tort schłodzić, na godzinę wkładając do lodówki. Po schłodzeniu wierzch i boki wysmarować masą z kremówki i mascarpone, boki obłożyć okruszkami biszkoptu, na wierzch poukładać półksiężyce brzoskwiń. Schłodzić.



Tort polecam naprawdę pyszny :))

Powyższe zdjęcia są autorstwa męża :*


środa, 23 kwietnia 2014

Jerzy :)




Dzisiaj imieniny naszego pierworodnego :) Spełniliśmy jego marzenie i dostał między innymi yoyo - jaka mała rzecz ,a ile daje radości . Tata pokazał chłopakom co można za cuda wyprawiać i zaczęły się szaleństwa z kręceniem. Jurka pasją są dinozaury i ciocia z wujem trafili z prezentem . Dostał grę memos z dinozaurami - jak to stwierdził jego najulubieńsze .
A , że Jurka urodziny są dopiero w sierpniu ,to w przedszkolu obchodzi imieniny. Do tej pory zanosił dla grupy cukierki ,a w tym roku skusiłam  się na zrobienie ciasteczek. I był to strzał w 10 ! Jurek zachwycony i dzieci też .
Przepis z tej strony - polecam , tym bardziej , że z porcji wyszło mi 60 ciastek.





Przepis z moimi modyfikacjami:
220 g masła
1 szklanka brązowego cukru (dałam mniej)
½ szklanki cukru  - Dałam tylko 1 szklankę cukru
2 jaja
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii    nie miałam 
2 ¼ szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka soli    dałam 0,5 łyżeczki 
około 400 g orzeszków m&m's  - dałam tylko 100g (bo zabrakło i nie było innych), 300g kupiłam nieoryginalne w lidlu (nie pamiętam nazwy) 
Masło utrzeć z cukrami. Wbijać jajka, wanilię, dalej ucierając. Dodać suche składniki i zmiksować. Na końcu wrzucić połowę orzeszków, wymieszać.

Z masy (dość mocno się klei) formułować kulki wielkości orzecha włoskiego, układać na blaszce, spłaszczać. Mozna też wykładać łyżeczką.   Masa bardzo się kleiła , nie na moje nerwy - dlatego też wpadłam na pomysł aby ciasto nakładać łyżeczką do foremek na muffinki wyłożonej papierem do pieczenia, przynajmniej nie rozlewały się na całej blaszce. W ciasteczka powtykać połowę odłożonych orzeszków.

Piec w temperaturze 180ºC przez około 10 minut. Odczekać chwilę przed zdjęciem z blachy (muszą stwardnieć). Studzić na kratce.


poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Martini

Zaległa praca aż wstyd.. W Collage Cafe była trunkowa wymiana tagowa. W parze byłam z Muszelią

Moja wersja Martini Bianco. Świetnie jak dla mnie smakuje z sokiem jabłkowym, ale tu przedstawiłam klasycznie z oliwką.









Weekend minął nam leniwie, chłopcy trochę kaszleli ,ale opanowaliśmy temat.
Zaliczyliśmy rozpoczęcie sezonu motocyklowego. Mąż wycieczką motocyklową a my dołączyliśmy na imprezkę ;)
Niedziela przeszła bardzo szybko, wypróbowaliśmy przepis Lucy na zraziki. Polecam , tylko u nas aż tak dietetycznie nie może być ... I dzisiaj zrobię wersję smażoną a nie gotowaną .
Jak to Jurek stwierdził on by chciał przypalone... (bardziej brązowe)




poniedziałek, 4 marca 2013

Ulubiona pora dnia

Nowe wyzwanie fotograficzne u Uli oznacza że rozpoczął się nowy miesiąc :)
Nie wiem czy uda mi się codziennie coś wstawić - zobaczymy jak wyjdzie.
Dzisiaj wyręczę się zdjęciem,  które wykonał mój mąż :* - dziękuję 
Tak po prawdzie nie mam ulubionej , bo każda pora przynosi coś wyjątkowego. Staram się zauważać tę wyjątkowość, chociaż muszę przyznać że różnie to wychodzi. Niestety czasami pośpiech , powoduje nerwową atmosferę i ciężko jest zauważać  niepowtarzalność każdej chwili. Ale już kiedyś w rozmowie z bratem stwierdziliśmy że najważniejsze jest że mamy świadomość tego i staramy się coś zmienić.
Poniższe zdjęcie oddaje takie właśnie chwile, które po latach na pewno będziemy przywoływać z rozrzewnieniem. Chociaż  teraz też inaczej na nie patrzymy. Bo wiadomo że wspólne kucharzenie z dziećmi różnie wygląda...
Moi kucharze (chłopcy wraz z tatą) dzielnie się spisali i od a do z , zrobili wszystko sami. Dom nie został spalony , chociaż mało brakowało ;) 





Chłopaki zrobili kiełbaski owijane ciastem według przepisu Nigelli. 

Gdyby ktoś chciał spróbować podaję przepis.

W jednej misce wymieszać:
-375 g mąki
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
-25 g startego żółtego sera
- szczypta soli

w drugiej misce wymieszać:
- 250 ml mleka
-3 łyżki oleju
1 jajko


Następnie połączyć składniki obu misek. Wyrobić ciasto - ma być sprężyste i elastyczne. W miarę potrzeby dodać mąkę lub mleko. Ciasto rozwałkować pokroić na prostokąty w zależności od wielkości kiełbasek. I zawinąć po skosie kiełbaski. Następnie posmarować rozmąconym jajkiem i posolić . Piec w nagrzanym piekarniku do 200 stopni około 15 -20 minut . Do zarumienienia ciasta. Przepis na około kg  małych kiełbasek. 
Polecam :)

czwartek, 7 lutego 2013

Luty jest..


Dzisiejszy temat: "Luty jest..."
Pierwsze skojarzenie to luty jest krótki. I tego się trzymałam już za bardzo nie chciałam kombinować . A podejrzewam że sporo z nas idzie za pierwszym skojarzeniem :) I tak chyba jest najlepiej.
Koniecznie chciałam dzisiaj wykorzystać centymetr krawiecki, i oczywiście użyłam.
Luty kojarzy mi się przede wszystkim z tym że jest:
 krótki ( symbol- centymetr)
, również z tym że jest "szorstki",obdarty z kolorów (symbol- kora brzozy)
 i zimny (symbol - ciepły sweter, aby dodać sobie ciepła). To taka mała interpretacja zdjęcia. No ale oczywiście każdy może dopatrywać się innych znaczeń :) 





Poniżej małe szaleństwo  w programie graficznym. Sprawdzałam sobie różne ustawienia i wyszło coś takiego. Nie powiem też mi się podoba i nie mogłam się opanować żeby nie wrzucić takiej wersji...





Dzisiaj tłusty czwartek - trudno zapomnieć :)
Nas też opanował szał tłustych słodkości. Jakiś czas temu Lucy u siebie zareklamowała faworki (chruściki). I nie wie tego bo nie wpisałam komentarza , że zrobiła mi takiego smaka że hohoho i jeszcze bardziej. Wcześniej nie dało rady ich zrobić no ale przy dzisiejszym dniu to musiałam się zmobilizować :P
Przepis pochodzi z tej strony .
Poniżej efekty :)






Składniki:
7 żółtek - należy wybić do szklanki
piwo -objętościowo taka ilość jak żółtek
mąka do wgniecenia 
tłuszcz do smażenia - tradycyjnie smaży się je na smalcu
cukier puder


Przygotować żółtka i piwo. Mąkę wysypać na blat, powoli dodawać trochę żółtek, trochę piwa i mąkę...i tak aż mąka wchłonęła mokre składniki, a ciasto było elastyczne i nie kleiło się do rąk. Następnie  wałkiem  obić ciasto. Podobno więcej powietrza się do ciasta wtedy dostaje i  pięknie  rosną i są puszyste, a przez to kruchutkie.
Podzielić na mniejsze kawałki, rozwałkowywać jak najcieniej i ukształtować chruściki. Smażyć na głębokim tłuszczu, do złotego koloru.Odsączałam je na ręczniku papierowym. Nawet go jeszcze widać w misce, bo pozostawiłam na jakiś czas. 

Wszytko zajęło mi godzinę i z 10 minut i dwie duże michy , pełniutkie pysznych kruchych chruścików :) Polecam :)
Oczywiście czas ukończenia bez sprzątania kuchni...


My dzisiaj zajadaliśmy się tylko chrustami :)
Jestem ciekawa czy wolicie pączki czy faworki a może jeszcze jakieś inne specjały ?



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...