Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt 52. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt 52. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 kwietnia 2016

13/52/2016

To był najlepszy dzień - jak to określił Jurek :)
Wreszcie wyjechaliśmy na pierwszą wycieczkę rowerową , pojechaliśmy na błonie, gdzie można się wyhasać rowerowo, biegowo, i deskorolkowo ;)
Pogoda dzisiaj była rewelacyjna, skorzystaliśmy z pięknego dnia i dotleniliśmy się . Chłopcy wzięli ze sobą deskorolki z zapałem twierdząc ,że będą uczyć się jeździć . Skończyło się na małej próbie i jednak stwierdzili ,że wolą pobiegać i pojeździć rowerami. 




Nieśmiała próba Jurka zjazdu na deskorolce.



Jednak bardziej spodobało się wbieganie na rampę i zjazdy ..Spodnie i kurtki od razu do prania..




Po udanej eksploracji turystycznej , wróciliśmy do domu aby posilić się rosołem i makaronem własnej roboty z ulubionym szarym sosem - mniam!
A do kawy zostały zakupione lody i zrobiłam sok z pomarańczy ,banana i soku z ananasa - pychota . Soczek podany w słoiczkach z Ikei - piękne są i od dawna chciałam je kupić .




To był bardzo pozytywny dzień :)


niedziela, 13 marca 2016

10/52/2016

Maksiu odpoczywa w domu , jest coraz lepiej. Choć zauważamy ,że zaczyna się stalować,objawia się to dziecinnym mówieniem i lekkim marudzeniem. 
I zauważyliśmy wyraźną zmianę barwy głosu - ciekawe czy to się zmieni ,bo trochę piskliwie mówi..
Jurek stara się być dobrym bratem i pomaga Maksiowi. Ale czasami zapomina że brat potrzebuje jeszcze czasu aby wyzdrowieć i już pierwsze krzyki mamy za sobą..
Siedzenie w domu wszystkim daje się we znaki.
Czasami czas chłopcy pożytkują na tworzeniu jak to oni mówią plastyki ;)
Efekty poniżej.






wtorek, 8 marca 2016

9/52/2016

Poprzedni tydzień był mocno emocjonujący.
Tydzień po pierwszym odwołanym terminie, znaleźliśmy się w szpitalu . Okazało się że wznowiono zabiegi , zagrożenie grypą minęło . I tak 3 marca pojawiliśmy się na oddziale i na badaniach. A w piątek Maksiu o 11 wjechał na blok operacyjny . O godzinie 12 było po wszystkim. Zabieg przeszedł bez komplikacji , migdały miał mocno przerośnięte. 
Dzielnie dał radę i my razem z nim. Jesteśmy od soboty w domu i Mimi powoli zdrowieje. Na razie dieta papkowata, w szczególności upodobał sobie kaszę mannę, o kisielku czy galaretce nie wspominając ;)
Już teraz widzimy ,a w zasadzie słyszymy różnicę , Maksiu nie chrapie ! Jest cisza w nocy, oddycha wreszcie przez nos.
Dzielny pacjent :)



Nie myślałam, że aż tak mocno przeżyję zabieg Maksa. Rozwalił mój system do tego stopnia ,że w sobotę po powrocie do domu dostałam rozstroju żołądka. A całą niedzielę przeleżałam i przechodziłam w piżamie. Nie byłam wstanie myśleć o pracy.
Trzymanie emocji na wodzy , pilnowanie się aby nie płakać , nie wystraszyć dziecka niepotrzebnie jest wyczerpujące.
Najważniejsze ,że już po i teraz tylko lepiej :)

niedziela, 28 lutego 2016

7i8/52/2016

7/52/2016
W zeszłym tygodniu, w sobotę Jurek brał udział w turnieju piłkarskim .
Jego drużyna zajęła IV miejsce . Był to turniej wyjazdowy tym większa to była atrakcja. Wyjazd 7.30 a powrót... 18.00 - dzień pełen emocji.
Jurek w akcji



Czekając na wejścia na boisko ,czas spędzał kreatywnie.
Oczywiście szaleństwa z kolegami też były ;)




8/52/2016

A w tym tygodniu Maksiu kreował się na gwiazdę walk wschodnich.
Wszystkie szaliki znalazły swoje miejsce, tak jak i statyw do mikrofonu, o okularach nie wspomnę.



Ostatni tydzień był emocjonujący. Maksiu ma powiększone migdały , które musi mieć wycięte - ze względu na bezdechy i problemy logopedyczne. Czekamy w kolejce.. termin po pierwszym pobycie w szpitalu dostaliśmy na przełom kwietnia i maja. Ale w zeszłym tygodniu w piątek otrzymaliśmy telefon , że mamy stawić się w czwartek w szpitalu. Z jednej strony byliśmy w szoku że tak szybko ,po ochłonięciu cieszyliśmy się - przynajmniej problemy Maksia miną . W środę nastąpiło pakowanie iii nagle telefon ze szpitala ,że niestety muszą odwołać nasze przyjęcie ponieważ jest zbyt duże zagrożenie grypą . I czekamy ponownie na telefon, prawdopodobnie w marcu też nie da rady ,bo spodziewają się jeszcze większej epidemii grypy.
Maksia trochę przygotowywaliśmy mówiąc co będzie miał robione i w jaki sposób, oszczędzając szczegółów typu - narkoza .
Najgorsze jest to ,że biedny Maksiu przeżywa i niby nie daje po sobie poznać ,ale są momenty ,że to wychodzi.
Na przykład dzisiaj ,już niby zasypia a tu nagle pytanie / stwierdzenie: 
że jak wycina się migdały to nie ucina się szyi ??...


niedziela, 14 lutego 2016

6/52/2016

Świetny rodzinny weekend z rodzinką :) 
A dzisiaj rodzinna miłość i celebrowanie dnia w uroczej kawiarni .




Dzisiaj tak króciutko idę się kurować , straszny katar mnie dopadł ..

poniedziałek, 8 lutego 2016

5/52/2016

Pogoda w weekend była piękna, po prostu wiosna. Aż prawie rowery zostałyby wyciągnięte...Chłopcy mają obiecane, że jeżeli w przyszły weekend będzie ciepło to pojedziemy na wycieczkę rowerową . Patrząc na prognozy ,trzeba będzie spełnić obietnicę.
Jak na razie na topie był plac zabaw. Co niektórzy szaleli na sprzętach.. 





 A co niektórzy zajęli się konstruowaniem zmyłek..Maksiu ustawiał patyki w kierunku przeciwnym do naszej trasy spacerowej. Aby zmylić inne spacerujące osoby. I tak w weekend powstało kilka konstrukcji.
Zachwyca mnie ta wyobraźnia :)




czwartek, 21 stycznia 2016

3/52/2016

Wkroczyliśmy w 2016 pełną parą , spokojnie i zimowo. 
Czas rozpocząć projekt 52. 
Aktualnie raczymy się feriami . Pierwszy tydzień mija warsztatowo - tworzenie wianków i kompozycji.
A jednego dnia piękna szadź wywołała aparat do pstryknięcia kilku zdjęć.









&

Chłopcy uczą się być dżentelmenami i przepuszczają mnie w drzwiach z tekstem:
Dziewczyny mają pierwszeństwo a chłopcy drugopierwszeństwo 

poniedziałek, 4 stycznia 2016

53/52/2015

Ostatnie zdjęcie podsumowujące ostatni tydzień w roku, a w zasadzie ostatnie cztery dni. 
Spadł śnieg , więc szybko trzeba było sprawdzić jaki jest. Bałwana nie udało się ulepić ,ale orzełka zrobić to i owszem. I oczywiście porzucać się śnieżkami.





Projekt będę kontynuować , bo jest dobrym zapisem dnia codziennego . I może kiedyś chłopcy z rozrzewnieniem spojrzą na swoje dzieciństwo ;)



środa, 30 grudnia 2015

52/52/2015


Póki mamy możliwość pławimy się w luksusie wolnego czasu. Chociaż ciężko jest wyjść z jarzma szybkich obrotów ,dlatego też nawzajem stopujemy się w zapędach przyspieszających czas.
Święta spędzone wspólnie , były miłym czasem. Odcięcie od internetu , nawet od telefonu było dobrą odskocznią .
Zaopatrzenie w książkę pozwoliło zagłębić się w lekturze, znaleźć się w innym wymiarze. 
Dekoracje w tym roku robione były z lekkim wyprzedzeniem. Choinka pomimo tego ,że kupiona dwa dni przed wigilią ubrana została w ten jeden konkretny dzień.
To był dobry czas.







Korzystając z wolnego czasu , chłopcy rozpracowują prezenty . 





 Powoli kończy się rok i cieszę się , że kończy się w nieśpiesznej miłej atmosferze :)


poniedziałek, 21 grudnia 2015

51/52/2015

I tak zbliżamy się do końca roku . W tym tygodniu chłopcy , kończyli sprzątanie kolejnej półki w pokoju. 
Czytali książkę o świętach. Byli zbulwersowani , dlaczego to Mikołaj daje im słodycze jak święta za chwilę i powinny być same zadania..;)
No to też dostali - ścieranie kurzy i inne porządki.
W między tak zwanym czasie brali udział w wigiliach klasowych , zuchowych.
Ze szkoły Jurek przyniósł jajo dinozaura , które zanurza się w wodzie i czeka aż wykluje się stwór . 
Dlatego też weekend obfitował w eksperymenty.



Najlepiej do tego zdjęcia pasuje komentarz męża :
"Prof.dr hab Jerzy Żaruk wraz z swym asystentem doc Maksymilianem Żarukiem,z katedry Paleontologii Uniwersytetu Domowego w Krotoszynie,na zachodnim brzegu cieku Jawnik,dokonali epokowego odkrycia!!! Udało się doprowadzić do wyklucia się dinozaura z odnalezionego jaja!!! Świat naukowy zamarł w niemym oczekiwaniu,Triceratops czy Brontozaur!?!?"

poniedziałek, 14 grudnia 2015

50/52/2015

Kolejny tydzień przygotowań świątecznych przeleciał migiem. Tym bardziej to się zauważa ,gdy odwracamy kolejne miśki z kalendarza adwentowego. 
Zadań na ten tydzień chłopcy mieli kilka:
-posprzątać kolejne pudło z zabawkami
-poprawić swoje zachowanie
-napisać list do św. Mikołaja
-znaleźć książkę o świętach i posłuchać świątecznych piosenek
W sobotę wybraliśmy się na kawę do Jurka kolegi jeszcze z przedszkola.
A w niedzielę po południu byliśmy na wigilii klubu motocyklowego.
I poniżej stylizacje chłopaków na wyjście :)





Taki weekend mieliśmy trochę luźny , bo nie zrobiliśmy nic konkretnego na święta , taki zasłużony odpoczynek. Tym bardziej , że pogoda była do czytania książek i oglądania tv.
Zdjęcia męża :*

niedziela, 6 grudnia 2015

49/52/2015


I minął nam pierwszy tydzień przygotowań do świąt. W kalendarzu adwentowym w tygodniu więcej było słodyczy niż zadań . Spowodowane to było zbytnim brakiem czasu.. Ale za to w weekend obfitowały same zadania. W sobotę wytyczne to posprzątania pokoju i wyczyszczenia butów. Chłopcy wywiązali się wzorowo :) Dzisiaj były aż 3 zadania : odwiedzić jarmark w naszym mieście, pójść do kina na film "Dobry dinozaur" i upiec pierniki . Wszystko z radością odhaczone :)
Chłopcom spodobały się bardzo czapeczki , które robiłam do wianka ( o tutaj) i zapragnęli też zrobić . W sobotę rozpoczęli pracę a dzisiaj do południa skończyli . Poniżej Maksiu na początku pracy .




Poniżej mały przegląd dzisiejszego dnia :) zdjęcia męża.




niedziela, 29 listopada 2015

48/52/2015 , świąteczne klimaty

Dzisiaj zdjęć chłopaków nie będzie , jakoś tak się nie złożyło. Natomiast będą dwie prace Jurka, które zrobił na konkurs szkolny.
Pierwsza praca to ozdoba choinkowa. Tak zastanawiałam się co by mógł zrobić i wymyśliłam a w zasadzie podpatrzyłam - domki, taki mały szał jest na nie. Na początku miałam obawy jak to wyjdzie.. No ale wyszło ekstra :) Moja pomoc ograniczyła się do przycięcia kształtu domku i dachu z grubej tektury. I zawieszkę podkleiłam. Całość zrobił Jurek , włącznie z przyklejeniem daszku. Praca jest dwustronna.








Druga praca to kartka świąteczna. Wymogiem konkursowym było ,aby kartka była standardowych rozmiarów i nie wypukła.
Poddałam Jurkowi pomysł wykonania okna , zaakceptował i zabrał się do pracy. 
Wymyśliłam aby wyciął ramę okna w całości , dał sobie świetnie radę :) Pod ramę okienną podkleiliśmy złożoną folię do której wrzuciliśmy drobne elementy (księżyce i kropeczki ). Które przy poruszaniu kartką zmieniają trochę swoje położenie.
Poniżej kartka





I tak deszczowe niedzielne popołudnie zostało twórczo zapełnione :)
Następnym razem pokażę prace Maksa ,bo oczywiście wtórował bratu, tylko ma jeszcze domek do wykończenia :)

niedziela, 22 listopada 2015

47/52/2015

Dzisiaj chwalę się osiągnięciem Jurka :) Zdobył nagrodę  na Festiwalu Dziecięcym o Tematyce Ekologicznej w konkursie plastycznym. Zadaniem w Jurka kategorii wiekowej było przedstawienie mikroorganizmów.
Poniżej zwycięska praca :)



Maksiu też brał udział w konkursie , w jego kategorii wiekowej trzeba było przedstawić swoją wersję ekoludka . Poniżej praca Maksia :)



I jeszcze Jurek ze swoją pracą podczas wręczania nagród 




Z nagród które dostał najbardziej ucieszył się z zestawu pasteli olejnych. Bardzo mnie to cieszy , że chłopcy lubią tworzyć i czerpią z tego radość.


niedziela, 8 listopada 2015

45/52/2015


Nie wiadomo skąd przyczaił się katar i kaszel na najmłodszych. Choć w przypadku Jurka po części wiadomo.. W piątek odbierałam go wcześniej, bo wraz z kolegami z klubu piłkarskiego uczestniczyli w otwarciu Hali Sportowej. I tak czekam na Jurka pod klasą (była jeszcze przerwa) aż zadzwoni dzwonek. Wreszcie się doczekałam i cóż ja widzę , mój syn uradowany biegnie do mnie , rozpięta kurtka, włos wzburzony.. Po przywitaniu ,na zapytanie gdzie ma czapkę , grzecznie odpowiada że w tornistrze, bo bardzo spieszył się na boisko.. No i mamy kaszel..
A Maksia wzięło już trochę w czwartek po południu , temperatura i katar. A w zasadzie zatkany nos, mocno mu siadło na zatoki chyba, bo narzekał że boli go głowa..
Trzeba było uruchomić pogotowie domowe . I zrobiony został sok z cebuli, w sobotę ugotowany rosół, inhalacje z wody morskiej i parówki z rumianka. Poniżej zdjęcia z tego ostatniego :)





Jurek stworzył swoją pierwszą pracę w programie graficznym - w domu ,bo w szkole połknął bakcyla na lekcji informatyki.




Maksiu zabłysnął jako kabareciarz, opowiedział nam swój kawał :

Co robi traktor u fryzjera?
-Zmienia opony
- A to szkoda ..


niedziela, 1 listopada 2015

44/52/2015

Wielką przyjemnością było iść dzisiaj na spacer. Najpierw na cmentarz a później na plac zabaw.Pogoda dopisała wyśmienicie.
Weekend obfitował w spotkania rodzinne. Chłopcy nie mogli doczekać się piątku i przyjazdu kuzynów. Szaleństwo zabaw i gwar dominowały w weekend. Był moment że w naszym małym mieszkaniu było dziewięć osób dorosłych i czwórka dzieci - rozmowy i krzyki dzieci przeplatały się . I będąc w kuchni , byłam przez moment jakby z boku tego "rozgardiaszu" i to był czas jakby przeniesienia się do dzieciństwa gdy na święta do babci i dziadka schodziła się cała rodzina. I wszyscy byli razem , pomimo różnych drobnych i większych nieporozumień - które zdarzają się w rodzinie - spotykaliśmy się . 
Taki nostalgiczny nastrój , to chyba przez te dni..








niedziela, 25 października 2015

43/52/2015


Wczoraj był piękny słoneczny dzień , taka prawdziwa polska złota jesień . Skorzystaliśmy z pogody i spacerowym krokiem udaliśmy się na imieniny do cioci. Nawet wieczorny powrót był przyjemnością - temperatura jak na tę porę roku zachwycająca.
A dzisiaj pochmurno i lekko deszczowo. A taka pogoda jest idealna na nadrobienie zaległości w czytaniu 




i w tworzeniu 



Maksiu z Jurkiem dzisiaj dali upust swojej twórczości i konstruowali , rysowali i układali.

Poniżej rysunek Jurka - pizza i mrożąca krew w żyłach historia o atakach z pizzy na pozostałe planety ;)



niedziela, 18 października 2015

42/52/2015

Minął weekend , mimo wszystko bardzo miły i spokojny. W piątek chłopcy opuścili na noc dom i udali się do harcówki . Obładowani śpiworami, karimatami , chlebem ,dżemem i innymi słodkościami ;) Z racji nie dzwonienia przez druhnę do godziny 22 , skorzystaliśmy z okazji i wymknęliśmy się do knajpy na piwko :)
Obudził nas dopiero budzik , o 8.30 aby na 9.00 zdążyć z odbiorem dziatwy. 
Chłopcy zmęczeni (oczywiście połowa nocy nieprzespana),ale przede wszystkim bardzo zadowoleni.Dorastają nam i są coraz bardziej samodzielni - co napawa mnie dumą .
A po południu mieliśmy przyjemność być na wystawie poplenerowej , gdzie z dumą prezentują się moje prace (te trzy po prawej stronie :) 



Dzisiaj pojechaliśmy do lasu łudząc się, że znajdziemy chociaż jednego jadalnego grzybka ... może w przyszły weekend coś z tego będzie.


niedziela, 11 października 2015

41/52/2015

Wietrzny weekend mija ..co przyniesie tydzień ?
Chłopcy w domu poszaleli twórczo , najpierw z kasztanami , z kartonami i na koniec z masą solną.
Jak widać po minach , są na etapie popisywania się ;) I cudują ze swoimi minkami i tekstami.




A poniżej zrobiona praca w glinie - powstała jeszcze w wakacje ,ale nie było okazji zrobić zdjęcia. Maksiu ma  zacięcie i stworzył domek, dbając o szczegóły - bo nawet dachówka jest.





LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...